Komunikaty



28.09.2020 r.

Informacja do Członków Oddziału Wielkopolskiego PZITS - temat dyskusyjny

Poznań, 28.09.2020

Szanowne Koleżanki i Koledzy,
Członkowie Oddziału Wielkopolskiego PZITS

 

W ślad za ostatnią informacją, którą przekazaliśmy naszym Członkom za pośrednictwem środków przekazu, zwracamy się do Państwa po raz wtóry, czując potrzebę podzielenia się między innymi informacjami o stanie działalności Oddziału.

Obecna sytuacja, związana bezpośrednio z kwestiami pandemicznymi, jak Państwo już wiecie, zdeterminowała decyzję o zmianie trybu pracy, ze stacjonarnego na zdalny. Jak szybko się okazało, mimo pandemii, Stowarzyszenie prężnie działa, a zastosowanie nowych form, nie wpłynęło negatywnie na wydajność. Co więcej, to tryb pracy zdalnej niejako wymusił wykorzystywanie nowoczesnych rozwiązań, np. spotkań online itp. To uwikłanie nas w historię, wywołane koronawirusem, udało się zatem przekuć w efektywny system działań. Jak Państwo pamiętacie, jeszcze dwa lata temu, nasza działalność opierała się w dużej mierze na konferencjach, seminariach, szkoleniach, głównie organizowanych wyjazdowo. Na naszej stronie internetowej, nadal można przeczytać przesłanie, w którym wyjaśniamy zmianę profilu i zawieszenie pełnych rozmachu, ale i nierzadko balansujących na granicy rentowności konferencji. Ta decyzja, choć oczywiście uwarunkowana analizą rynku, godzinami rozmów i porównań, oparta była na doświadczeniach i zasobie wiedzy, który posiadaliśmy jeszcze przed pandemią. Dziś, możemy powiedzieć, że zmiana trybu pracy oraz profilu, okazała się bardzo trafnym ruchem. Okoliczności lockdownu, który wszyscy przeżyliśmy, oraz i dziś, niepewnej sytuacji, mogłyby pogrzebać „erę konferencyjną” w nieplanowany sposób. My, na szczęście, mieliśmy ten komfort podjęcia decyzji niezależnie od nieprzewidzianych okoliczności. Dziś możemy z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że właśnie tak miało być!

 

Poniżej zwracam się do Państwa z nietypową sprawą, która mnie nurtuje od dawna, a której wątki często były poruszane na Zebraniach n/Zarządu Oddziału w różnym kontekście m.in. przygotowania na Wyższych Uczelniach absolwentów naszego kierunku do wykonywania zawodu inżyniera, nadawania uprawnień budowlanych, a szczególnie przygotowaniem praktycznym w naszej bardzo szerokiej specjalności IS, zwanej często mega-branżą, obowiązujących przepisów państwowych, umożliwiających, a raczej nawet nakazujących “przy posiadaniu bardzo wąskiej praktyki” otrzymywanie uprawnień budowlanych bez ograniczeń, czyli na “wszystko”, obejmujące całą, niezwykle szeroką, tematykę naszej specjalności IS!

 

“Kondycja intelektualna stanu inżynierskiego, specjalności IS” – tezy – mam nadzieję - otwierające dyskusję, na razie w Wielkopolsce, a potem dyskusję ogólnopolską w naszym naukowo-technicznym środowisku, a głównie w Polskim Zrzeszeniu Inżynierów i Techników Sanitarnych, ale i osób niebędących naszymi członkami!

 

Nasze Stowarzyszenie, obchodziło w zeszłym roku 100-lecie istnienia, dwa lata temu 80-lecie autonomicznej działalności Oddziału Poznańskiego obecnie Oddziału Wielkopolskiego. Nowe czasy wcale nie stały się dla nas, jako działaczy, łatwiejsze, ponieważ stary układ władzy, który szczęśliwie, minął wraz z przemianami na przełomie lat 80. I 90., wiązał się z potrzebą przynależności do organizacji społecznej. Mało, by powiedzieć o tym, iż taka przynależność zwyczajnie leżała w dobrym tonie, ale była też niejako wymuszona kolektywnymi standardami, tak mocno wpisanymi w program dominującej wówczas doktryny. Z chwilą zmiany, nastąpił gwałtowny odpływ członków ze stowarzyszeń. We wszystkich stowarzyszeniach, w najlepszym momencie było nawet ok. 550 000 członków, teraz pozostało około 100 000. Ten spadek, nie ominął i nas. Oddział Wielkopolski PZITS, którego liczba członków sięgała 3750, musi dziś przyznać, że spadła ona do poniżej 200. Zwłaszcza ostatnie dwadzieścia lat wiązało się z licznym odpływem Członków. W „nasze buty” weszły organizacje komercyjne, co również walnie przyczyniło się do rzeczonego odpływu. Nastąpiła trudna sytuacja dla stowarzyszeń naukowo-technicznych(SNT), a wspomniana komercjalizacja rynku, doprowadziła do niepokojących zjawisk związanych z jakością wykonawstwa i pełnienia funkcji zwornika środowiska, którym przecież w swoim założeniu są SNT. Najlepszym przykładem, na wspomnianą deprofesjonalizację, są wydarzenia w Warszawie, które się powtórzyły rok po roku. Interpretując Ustawę “Prawo Ochrony Środowiska”były to dwie wielkie awarie”- zagrażające na dużą skalę środowisku, a wg starego prawa “nadzwyczajne zagrożenie środowiska”. Jakość pracy wykonywanej przez firmy, komercyjne molochy działające w branży, zdaje się być często odwrotnie proporcjonalna do ich liczby na rynku. Moim zdaniem – błędy zostały popełnione już na etapie projektowania, utwierdzone zostały na etapie wykonawstwa, a sposób rozwiązań techniczno – wykonawczych, uniemożliwiał należytą eksploatację i dostęp do serwisowania tego przejścia syfonowego transportującego ścieki pod rzeką Wisłą z lewobrzeżnej cz. Warszawy na prawy brzeg do oczyszczalni Czajka. Z przyczyn oczywistych nie może być to pełna analiza przyczyn obu awarii, a jedynie hipoteza na jakim etapie doszło do błędów, które spowodowały stan, który zaistniał. Nie jest to rzecz jasna stereotyp, ponieważ nie zamierzamy wszystkich mierzyć jedną miarą – sami współpracujemy z niejedną, branżową firmą, ze współpracy z którymi bardzo się cieszymy i cenimy. Niemniej, to efekt obserwacji, a także doświadczeń. Nasza, Oddziałowa Sekcja Wodociągów i Kanalizacji w zeszłym roku prowadziła spotkanie omawiające “I” awarię przy urządzeniu przesyłowym pod Wisłą w Warszawie. Wzbudziło to niepokój w branży inżynierii sanitarnej. Zaobserwowano spadek kompetencji, w tym zbyt łatwe nadawanie uprawnień budowlanych, co wynika z przepisów, które muszą respektować izby inżynierów budownictwa – nadające te uprawnienia. Ta skaza, dotyczy wszystkich podspecjalności IS, zwanej potocznie mega-branżą, dawnej inżynierii sanitarnej, łącznie z gazownictwem. a od kilkudziesięciu już lat noszącej nazwę INŻYNIERIA ŚRODOWISKA. Praktyka inżynierska przed uzyskaniem uprawnień budowlanych, czyli uzyskaniem prawa do “WYKONYWANIA SAMODZIELNYCH FUNKCJI TECHNICZNYCH W BUDOWNICTWIE”, jest w naszej opinii niedostateczna. Przykładów tego, jak konkretny fachowiec, wykonujący prace w swoim zawodzie, ma zawężoną praktykę można mnożyć. Ta praktyka nierzadko jest zbyt wąska względem całościowego, holistycznego spojrzenia na branżę i zasób wiedzy, nie tylko potrzebny do wykonywania zawodu, ale i konieczny! Wszech dostępność do uzyskania uprawnień wiąże się z brakiem SKUTECZNYCH procedur, których nie wyznaczył prawodawca. Dlatego musimy przyjrzeć się uwarunkowaniom systemowym. Niegdyś, jak nie tylko uczy nas historia, ale i wielu z nas to pamięta, uzyskiwało się uprawnienia cząstkowe ZGODNIE Z POSIADANĄ PRAKTYKĄ. Obecnie taki system nie obowiązuje (OD 1 STYCZNIA 1995 R.). Dużo łatwiej jest uzyskać uprawnienia i, jak widać, przynosi to nienajlepsze rezultaty. Zjawisko obserwują również osoby, które mają doświadczenie w obu rozwiązaniach systemowych – tym minionym, bardziej wymagającym i obecnym. Za przykład niech posłuży porównanie kolektora-SYFONU POD RZEKĄ WARTĄ W POZNANIU i awarii w Warszawie. Ten pierwszy, bez nowoczesnych technologii, projektowany na desce kreślarskiej, zamiast w programie komputerowym, działał bezawaryjnie przez 100 lat!, kolejny działa PONAD 20 LAT BEZAWARYJNIE! Drugi… w Warszawie działał 12 lat, do pierwszej awarii - sami Państwo widzicie. Ten przykład dowodzi temu, że wcale nie nowoczesne technologie są jedynym gwarantem sukcesu. One stanowią narzędzie! Owszem, miniaturyzacja tych narzędzi, ich dostępność, z pewnością ułatwiła pracę w naszym środowisku, niemniej nie one są wartością samą w sobie i bez człowieka odpowiednio do zawodu przygotowanego, narzędzia pozostają tylko narzędziami. Nie one kreują, nie one wykonują, nie one utrzymują! Praprzyczyną, na co wskazują doświadczenia, obserwacje, ale i głosy dochodzące do nas zarówno ze środowiska akademickiego, jak i od właścicieli branżowych firm zatrudniających pracowników, wydaje się być także niedostateczny poziom wiedzy, przekazywany m.in. na studiach. Oprócz zjawiska dostrzegalnego w naszym środowisku, wydaje się ono dotykać także szeroko pojętej sfery społecznej, gdyż w tym wymiarze, prowadzi ono do sukcesywnej dewaluacji i pauperyzacji uzyskiwania stopni zawodowych, również na ścieżce edukacji akademickiej. Ta informacja, którą do Państwa kieruję, wynika z troski, która ogarnia środowisko. Niegdyś ścieżka, którą musiał przebyć projekt, była dużo bardziej zawiła: projektant-weryfikator-zespół sprawdzający względy formalne, obowiązkowa Komisja Oceny Projektów Inwestycyjnych u inwestora. Dziś, sami wiemy jak jest. Zbytnie uproszczenie wieloletnich sprawdzonych procedur, może doprowadzić I NIESTETY CZĘSTO DOPROWADZA - do niepotrzebnych błędów w realizacji wielu obiektów budowlanych. Konieczna jest naprawa systemu projektowania w tzw. cyklu życia obiektu (projektowanie-wykonawstwo-eksploatacja). Ważny jest nadzór inwestycyjny. To obserwacja naszych rzeczoznawców i biegłych sądowych, osób które działają czynnie na tej niwie. Eksploatacja musi być utrzymywana na wysokim poziomie, przez ludzi kompetentnych, przez ludzi wykształconych, ale i weryfikowanych. Certyfikaty do eksploatacji szczególnie ważnych obiektów (na wzór obiektów i instalacji energetycznych) – powinny/muszą być określone przepisami. Powinny one być ustalane przez polityków, ALE PO NIEZBĘDNYCH KONSULTACJACH ze specjalistami. Zawody zaufania publicznego jakim jest WYKONYWANIE samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie, łączy się z wysoką, osobista odpowiedzialnością – nie zawsze jest właściwie pojmowane przez osoby posiadające uprawnienia budowlane. Wierzymy, że proces deprofesjonalizacji i ZBYT łatwej dostępności do uprawnień budowlanych, stanie się przeszłością a dominować będzie stale na bieżąco uzupełniana wiedza inżynierów. Osobiście, mam też nadzieję, iż przedmiot tej swego rodzaju “odezwy”, a właściwie głosu w dyskusji, również Koleżankom i Kolegom leży na sercu i ta wspólnota myśli oraz działań, może kiedyś doprowadzić do uzyskania wymarzonego rezultatu podniesienia jakości pracy na etapie projektowania, wykonawstwa i eksploatacji obiektów, sieci i instalacji z naszej specjalności IS!! Marzy mi się ogólnopolska dysputa na temat „KONDYCJI INTELEKTUALNEJ STANU INŻYNIERSKIEGO SPECJALNOŚCI IS”, KTÓRĄ MY TU W WIELKOPOLSCE ZAINICJUJEMY, A REZULTATY TEJ DYSKUSJI ZOSTANĄ WYKORZYSTANE DO SYSTEMOWEJ NAPRAWY DZIAŁALNOŚCI INŻYNIERSKIEJ!!! – DZIAŁAMY PRO PUBLICO BONO – w myśl hasła na naszym Oddziałowym Sztandarze – „BYĆ NARODOWI UŻYTECZNYM”, które zapożyczyliśmy od naszego Wielkiego Krajana - Wielkopolanina STANISŁAWA STASZICA.

 

Pozostaję z szacunkiem,

Jan F. Lemański

Prezes Oddziału Wielkopolskiego PZITS

stat4u